Zwiewny Anioł - W ciele kobiety...

Moje-nasze maleństwo...

Pasowanie na ucznia...

Dziś był wyjątkowy dzień dla mojego syna i w sumie dla nas-rodziców również, ponieważ w szkole odbyło się pasowanie na ucznia. 

Cała uroczystość była dla nas zruszająca, a młody napawał nas ogromną dumą. Postanowiliśmy z mężem uczcić to także w domu. Był tort, prezent i gratulacje. Synek był zachwycony i widać, że uszczęśliwiliśmy go ogromnie. Występ 1 klasy się udał rewelacyjnie. Młody śpiewał, mówił wierszyki, wprost cudownie. Uśmiechnięty od ucha do ucha.

Jestem tym bardziej zadowolona, bo Pani nauczycielka pochwaliła synka za naukę. Nadrobił zaległości z "0" i jest już na bieżąco z materiałem. Co do zachowania to nie jest źle, ale pracujemy aby było lepiej. 

Oczywiście nie oczekuję ideałów, ale chcę mu ułatwić cały ten start. Chwalimy go za sukcesy, nawet te najmniejsze, bo to kolejny krok do tego aby było lepiej. 

Czytałam komentarze i zgadzam się z Wami. To początki, dotrze się, ale patrząc na jego energię uczę go aby ją użytkował w pozytywny sposób. Inaczej będzie mu trudno. On lubi zaczepki, nie krępuje się i często gdy się rozbryka nie zwraca uwagi na prośby wyciszenia. Po co ma sobie szkodzić, komplikować...

 

...Dziś jednak, jestem szczęśliwa i chciałam się tym podzielić. Wiem, że nie wszyscy potraktowali ten dzień wyjątkowo. Widziałam różne minki dzieciaczków, gdzie nie było rodziców. Pojawiła się babcia lub siostra lub gdy słyszałam od mam, że to już przesada, że muszą przychodzić na apel, itp, itd Mój młody od początku się zachwycał, uczył się swoich kwestii i było widać, że to dla niego ważne, dlatego dla nas również było ważne. 

Niech rozumie, że szkoła to teraz ważna część jego życia, że to przyjemności, ale też obowiązki.

 

Tym stwierdzeniem kończę...

Pozdrawiam...