Zwiewny Anioł - W ciele kobiety...

Dyscyplina ???

Dziękuję wszystkim za podpowiedzi. Byłam z młodym w zaprzyjaźnionej bibliotece. Zapisałam go, w dodatku załapaliśmy się na zabawę z Kubusiem Puchatkiem. Było super. Poza tym poszły w ruch puzzle, gry rodzinne, książki, klocki, itp, itd. Atrakcji sporo, ale też sporo rozmawialiśmy i leniuchowaliśmy. Nie obyło się niestety też bez choroby. Atak grypy pokrzyżował nam trochę plany, ale nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie ;)

Teraz młody zdrowy, więc od poniedziałku ruszył do szkoły. Koniec ferii. Oczywiście wraz ze szkołą pojawił się mały problem z dyscypliną młodego. Problem jest mały, bo nie jest tak źle, ale dobrze też nie jest. Mój synek jest bardzo ruchliwym i dość głośnym brzdącem. Wciąż uśmiechnięty, radosny, otwarty do rówieśników, nie ma problemów z nawiązaniem kontaktów, itp, itd. Martwię się jednak jego zachowaniem w szkole. System ocen za sprawowanie to buźki. Uśmiechnięta - żółta jest ok, smutna - czerwona jest nie ok. Mój młody często dostaje czerwone. Pani mówi, że nie jest źle, ale szybko traci koncentracje, lubi przeszkadzać i nie zawsze upomnienie go pomaga. Są lepsze i gorsze dni. Wiem, że Pani lubi bardzo dyscyplinę na zajęciach, że jest wymagająca, że czasem zbyt szybko daje dzieciom smutną muźkę, ale to nie usprawiedliwia młodego. Rozmawiałam z nim wielokrotnie o tym. Za każdą smutną buźkę ma szlaban na komputer, za dwie ma szlaban też na bajki w TV. Do tego dochądzą pogadanki z tatą, a tego bardzo nie lubi. Jesteśmy konsekwentni i trzymamy wspólną stronę z mężem. No cóż, nie zawsze efekty widać jednak od razu. W przedszkolu było jakoś inaczej. Tam Panie go chwaliły. Umiały sobie poradzić z tym jego nieogarnięciem, tutaj widać bardzo to pani przeszkadza. Rozmawiałam już o tym z nią przed feriami. Powiedziała, że zwróci większą uwagę na ten problem, była poprawa i to duża, a teraz znów wszystko wróciło. Mam nadzieję, że to tylko tymczasowe, że młody musi wrócić na odpowiednie tory. 

Nie chcę Wam tu zanudzać, ale tak jakoś wciąż to do mnie wraca. Wychowywujemy nasze pociechy, staramy się, ale i tak nie wiemy na kogo wyrosną. Kształtujemy ich samych, ale w jakimś sensie oni mają charakter, cechy osobowości, swoje "ja". Przecież nie można wciąż czegoś tylko wymagać, karać, nie tędy droga. Szukam alternatywy. Szukam atrakcyjnych nagród, aby go zmotywować, trzeba jednak uważać aby nie przekroczyć granicy przekupstwa. Wszystko to poplątanę. Ktoś z boku może pomyśleć "niegrzeczny musi być", ale tak nie jest. On lubi mieć swoje zdanie, jest uparty, owszem, ale to dziecko. Jest kulturalny, mówi wszystkim :DzieńDobry, Dziękuję,... Jest wesoły, uśmiechnięty, szczery, uwielbia się przytulać, itp, itd ... 

No to wygadałam się. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Trochę prywaty. Może nie opisałam tu jakiś twórczych mądrości, ale co tam. To mój taki mały kąt, więc piszę co mi w duszy gra...

 

Pozdrawiam ...