Zwiewny Anioł - W ciele kobiety...

Sprawy damsko-męskie...

Rozładować napięcie... "Uwaga gryzę"...

Jestem strasznie naładowana. Powinnam dzisiaj chodzić z tabliczką "Uwaga gryzę". 

Na ogół  nie jestem kłótliwa i potrafię trzymać złe emocje w sobie, ale dziś sporo mi się nagromadziło. Wszystko to zasługa mojego mężusia. Nie chcę rozpisywać się tutaj o przyczynach tych nieporozumień, ale nie mogę skoncentrować się na niczym innym. Brzdąc chrapie, więc mam chwilkę wytchnienia.

Staram się rozładować nadmiar energii i dlatego od samego rana sprzątam. Mieszkanko lśni, mały śpi, a mąż w garażu. Hmmm chyba specjalnie zeszedł mi z drogi]:->. Ja groźna nie jestem 0:-), poza tym nie będę kłócić się przy brzdącu. Muszę poczekać na właściwy moment. Z całą pewnością nie odpuszczę i dojdzie do konfrontacji (taka mała bestyjka ze mnie jest).

 

Wszystko zaczyna się od tego, o czym już kiedyś wspominałam, że mój mężuś słucha, ale nie wie o czym mówię. Czasem też udaje nieświadomego o co ja mam do niego pretensje. 

Zaznaczę, że nauczyłam się już nie robić wielkiego "ale" o byle co. Jesteśmy już spory czas ze sobą i przywykłam do pewnych rzeczy, ale jak wiadomo nie da się akceptować dosłownie wszystkiego. Staram się też rozmawiać i argumentować konkretnie każde odmienne zdanie na dany temat.  Do takich rozmów potrzeba jednak chęci z obu stron, a tu zaczynają się schody. Czasem udaje nam się osiągnąć kompromis czy ustępstwo, a czasem jest to tylko złudzenie, bo gdy przychodzi co do czego to okazuje się, że mężuś robi coś po swojemu i tyle. 

Właśnie taka sytuacja miała miejsce teraz. Krew mnie zalewa, choć wiem, że pewnie wkrótce wszystko będzie już ok, aż do kolejnego nieporozumienia.

 

Zauważyłam, że taki schemat często ma miejsce w ziązkach. Bycie z kimś wiąże się z kompromisami, współpracą, itp, itd. Dwa światy muszą się połączyć w jeden. Jest to długotrwały proces i wymaga wiele cierpliwości, miłości, zrozumienia. Nie ma ideałów i każdy z nas ma jakieś wady. Można nad nimi pracować, ale i tak wymagają one pewnej akceptacji z drugiej strony. Nie można też oczekiwać, że ktoś się całkowicie zmieni pod wpływem naszej miłości. 

Ja to wszystko wiem i dlatego łatwo przychodzi mi się godzić, wybaczać. Poza tym też czasem jestem winna. Dziś jednak jest inaczej. Wszystko zależy jak on się zachowa.

 

Pozdrawiam ... o:-)

 

                          

 

Ps Jak wampir dzisiaj też zatopię pazurki w szyi męża, przygryzę ucho, itp, itd, ale to dopiero jak się pogodzimy :-D]:-> , bo to lubimy najbardziej...

 

Ps 2 Dziś (21.03.2011.) jesteśmy już pogodzeni. Rozmowa chwilami była burzliwa, ale zamiast obelg, złośliwości używaliśmy wyłącznie twardych argumentów. Na koniec doszliśmy do kompromisu, a szczegóły godzenia się, jak zawsze pozostawię dla siebie. Zdradzę tylko, że nie pogryzłam go zbyt dotkliwie. Poza tym nie opierał się też zbytnio serce]:->...