Zwiewny Anioł - W ciele kobiety...

Moje-nasze maleństwo...

Urodziny brzdąca...

Jutro będą trzecie urodzinki brzdąca. Szczerze mówiąc od momentu gdy on pojawił się na świecie, czas jakoś mi szybciej upływa. Pamiętam poród (jeśli można to tak określić) jakby to było jeszcze wczoraj. Nie wiem czy to co działo się w tym dniu mogę nazwać porodem. To dłuższa historia, więc może wyjaśnię wszystko w innym wpisie.

 

Wracając do tego święta, jutro spodziewam się gości, więc pod wieczór będę zalatana i zajęta przygotowywaniem przekąsek no i tortu. Zakupy zrobiłam już wczoraj. Dobra organizacja czasu i nie tylko to podstawa. Znalazłam świetny przepis na sałatkę z kaszy kuskus i tuńczyka. Będę robić ją pierwszy raz, ale patrząc na składniki wiem, że mi będzie na pewno smakować. Tort robię tradycyjny, ale mam zamiar ozdobić go bardzo kolorowo, bo to przecież dla malca. Zakupiłam już kolorowe żel-miśki, które brzdąc uwielbia, więc zadanie jest ułatwione. 

 

Jeśli chodzi o prezent od nas to zabierzemy go na cały dzień do Family Park (to taki park rozrywki dla dzieci). Byliśmy już tam z nim jakiś czas temu, więc wiem, że to strzał w dziesiątkę. mały będzie mógł się wyszaleć. Oczywiście musimy poczekać z ta wyprawą, bo synek jest znów przeziębiony. Ma lekki kaszel, ale widzę, że coś go bierze. W moim regionie jest teraz bardzo wiele zachorowań dzieci. Brzdąc też już od tygodnia nie chodził do przedszkola i brał syrop, ale nie bardzo mu to pomogło. Na pocieszenie dodam, że to na szczęście zwykłe przeziębienie i teraz pewnie też jakaś drobna infekcja z tego się zrobiła. Poczekam jednak jeszcze z dwa dni, może wystarczą domowe kuracje.

 

Swoją drogą przez te trzy lata życia mojego brzdąca, bardzo się wszystko zmieniło. Zmieniłam się ja, zmenił się mój mężuś, całe nasze życie. Nie narzekam, a wręcz przeciwnie. Odkryłam, a raczej odkryliśmy inny świat, inne życie. Ważne stały się inne priorytety niż do tej pory. Inne wartości zaczęły mieć dla nas ogromne znaczenie. Poznaliśmy nową odmianę miłości, odpowiedzialności, wytrwałości, cierpliwości. Zaznaliśmy radości i wzruszeń, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia.

Oczywiście nie zawsze jest lekko, nie zawsze na twarzy widnieje tylko uśmiech, ale miłość dziecka i jego ciepło rekompensuje wszystko. Cały ciężar spada z serca gdy taki szkrab przyjdzie, przytuli i powie "kocham Cie też". Cudowne, niezastąpione uczucie...

 

Pozdrawiam ...